Jak pomagać?

Niechciana pomoc to przemoc.
Te słowa już na zawsze zostaną we mnie.
Pomoc może być bezinteresowna, z czystej intencji lub wynikająca z pobudek egoistycznych, jako karma naszego poczucia wartości.
Nie zawsze to, co dobre dla nas, dobre jest dla innych. Każdy ma prawo do swojego życia, nawet jeśli według nas popełnia błąd.
Chociaż czasem serce się wyrywa. Uważamy, że znamy rozwiązanie. Szczególnie gdy już wiemy, że można żyć inaczej, chcemy się tym dzielić. Nie wiemy, czy nasza rada będzie dobra i jak potoczy się wówczas życie, może właśnie obecnie jest jego najlepszą wersją.
Jak, więc pomagać?
Z moich obserwacji, czasem wystarczy być.
Zapytać jakiej pomocy ktoś potrzebuje, wysłuchać. Nie tak byle jak, ale wsłuchać się w to, co osoba ma do przekazania.
Parafrazować, żeby upewnić się, czy rozumiemy. Nie przerywać, gdyż się wie lepiej, nie oceniać pochopnie. Udzielać rad, proszonym z uwagą na dobrą informację zwrotną.
Ludzie mają dość oceny, krytyki, akceptacja, zrozumienie, bywa najlepszą formą pomocy. Tego nauczyłam się podczas choroby. Słowa: wiem, jak się czujesz, najbardziej mi pomogły, niż weź się w garść.
Akceptacja daje również największą możliwością rozwoju.
Nie da się pomóc, osobie, która tego nie chce.
Przynosi to odwrotny skutek. Niezadowolenie za brak wdzięczności dla Ciebie i osoby, której starasz się pomóc.
Czasami, najlepszą pomocą jest nie pomagać i pozwolić popełniać błędy, uczyć się na doświadczeniu.
A dzięki temu osiągać dojrzałość, mądrość i samodzielność decyzji.
Co myślisz?