Post sprzedażowy czy storytelling?

Post sprzedażowy czy storytelling?

Nie da się wszystkich rzeczy zrobić na raz dobrze. Rzadko to się udaje w życiu i również w biznesie, a czasami obserwuję to na różnych Fanpage’ach.

 

Obejrzałam bardzo fajny filmik. O motywacji, o tym jak znajdować siły i walczyć, jak się zdobyć na ten ostatni wysiłek. Naprawdę bardzo fajny film. Co prawda oznaczony #storytelling, czyli opowiadanie historii, więc ja już podejrzliwa.

(choć sama raz oznaczałam w poście motywacyjnym taki hasztag, muszę zweryfikować 😉 jaki u mnie jest przekaz)

No ale, kontynuując 😉

Film bardzo mnie poruszył.  Wydawał się być autentyczny i naprawdę mnie poniósł. Prawdziwy storytelling, choć wtedy na to  tak nie patrzyłam, czyli miał wstęp, rozwinięcie, zakończenie, dramatyczne momenty i piękny koniec.  Dla mnie to był po prostu wzruszający, motywujący przekaz.

Po czym czytam komentarze. Osoba od filmiku pisze:

Jak Wam przeszkadza szum morza, włącznie HD. Po czym instrukcja jak włączyć HD. Informacja o tym, że ewentualnie można obejrzeć na YT i  całe emocje opadły.

Ten hasztag i komentarze, przeradzają się w rozczarowanie. To co to jednak nie było to prawdziwe, to jednak informacje marketingowe? Problem w tym, że może i było. Tylko z treścią pisaną jest inaczej. Każdy interpretuje ją w inny sposób i trzeba uważać na słowa, znaki, starać się świadomie kreować odbiór. Jeśli zależy nam na przekazie motywacyjnym i relacyjnym, raczej nie dajemy sygnałów marketingowych. I ja wiem, techniczny marketingowiec tego  może nie czuje 😊 i ja to rozumiem. Ale nie popieram :).

Nie mieszaj różnych styli w jednym tekście.

Spójność. Albo przekazujemy treści motywacyjne chcemy porwać ludzi, albo marketingowe. Moje zdanie na temat jest dość wyraziste. W pisaniu wybierasz jeden motyw przewodni. Piszesz post sprzedażowy, albo relacyjny. Nie możesz napisać życzeń świątecznych w ten sposób.

 

Dla wszystkich, naszych Klientów Wesołych Świąt i wspaniałych prezentów w naszym sklepie. 😊

 

Pomijam już fakt, że niektórzy obserwatorzy poczują się urażeni i już klientami nie zostaną  😉.   Czy czytając te życzenia, słyszysz jaki jest przekaz ?😊. Wszystkiego najlepszego, ale pamiętaj mamy fajne prezenty. No nie, nie można zawsze i wszędzie pchać sprzedaży. Czasami trzeba zrobić coś od serca, a nie szukać okazji, ponieważ nachalna sprzedaż, nie sprzedaje tylko zniechęca. Więc albo jesteś miły i życzysz wesołych, albo sprzedajesz. Jak ktoś ma mieć z Tobą jakiekolwiek relacje, jak nie masz odrobinę empatii i wyczucia?

 

Nie da się dwóch rzeczy robić naraz, bo żadna nie będzie wiarygodna. Ważne jest pamiętanie, iż  po drugiej stronie jest żywy człowiek. Nie mechaniczny post, tylko człowiek i jego reakcja, emocje, rozmowa  z nim.

Post sprzedażowy czy storytelling?

Jeśli chcesz sprzedawać daj jasny przekaz. Dobry post sprzedażowy spełni swoją funkcję, odbiorca będzie widział, że masz czyste intencje, to na początek, czy kupi, to zależy, jak napiszesz :). Jednak w mojej ocenie, jeśli zaczniesz od oszustwa, manipulacji, a odbiorca to odbierze, to nie tylko nie sprzedaż raz, ale stracisz klienta bezpowrotnie. I nie licz na naiwność, w dobie Internetu mamy coraz większą świadomość konsumencką.

Tak więc post sprzedażowy czy storytelling? Wybierz jedną formę.

W pisaniu na Facebooku trzeba być trochę sprzedawcą, marketingowcem, psychologiem, artystą i dyplomatą.