Autentyczność w internecie nie oznacza pokazywania wszystkiego. Oznacza spójność między tym, kim jesteś, jak pracujesz i jak komunikujesz swoją wartość.
Wiem, że powinienem/powinnam być w internecie, ale coś mnie blokuje….
To zdanie pada bardzo często od psychologów, psychoterapeutów i coachów. Nie zawsze chodzi o brak wiedzy, pomysłów, czy brak czasu, znacznie częściej tak naprawdę pod spodem jest lęk przed oceną, opór przed pokazaniem siebie, niechęć do marketingu, który wydaje się sztuczny, nachalny albo niezgodny z etyką pracy pomocowej.
Bo tak, naprawdę wielu wspaniałych specjalistów ma w sobie napięcie między potrzebą widoczności a potrzebą autentyczności.
- Chcę być obecny/a, ale nie chcę udawać.
- Chcę mówić o swojej pracy, ale nie chcę się sprzedawać.
- Chcę pomagać ludziom, ale nie chcę stać się kolejnym schematycznym profilem w social mediach.
W takim momencie warto mieć świadomość, że obecność w internecie nie musi oznaczać ekspozycji, która przekracza Twoje granice. Nie musisz pokazywać całego życia prywatnego, mówić do kamery, jeśli na początku jest to dla Ciebie zbyt trudne, ani nawet tworzyć treści, które brzmią jak reklama. Możesz za to budować komunikację, która jest spokojna, profesjonalna, ludzka i… zgodna z Tobą!
Dobra strategia nie polega na tym, żeby wcisnąć specjalistę w gotowy format, lecz żeby znaleźć taki sposób obecności, w którym odbiorca czuje człowieka, a specjalista nie traci siebie.
