Misja nie wyklucza wynagrodzenia, a empatia nie opłaca rachunków.

Piszę ten post, ponieważ mam poczucie, że wielu psychologów, psychoterapeutów, coachów, czy osób pracujących w obszarze wsparcia słyszy podobne komentarze i myślę, że wiele z nich odczuwa dokładnie tę samą złość.

„Na NFZ są darmowe warsztaty”
„Pomagać powinno się za darmo”
„Kiedyś ludzie robili to z misji”

Tylko że NFZ również nie jest darmowy, bo wszyscy płacimy składki zdrowotne, jednak wiele osób nie odczuwa tego bezpośrednio, ponieważ pieniądze nie znikają z konta w momencie wizyty.

Druga rzecz, która naprawdę mnie porusza: bardzo często osoby pracujące w zawodach pomocowych spotykają się z oczekiwaniem, że skoro wspierają innych, to nie powinny mówić o pieniądzach albo zarabianiu, jakby pomaganie miało wykluczać wynagrodzenie, a przecież to nadal jest praca. Praca wymagająca wiedzy, ciągłego rozwoju, ogromnej odpowiedzialności emocjonalnej, obecności, energii i czasu.

Nikt nie mówi nauczycielowi, lekarzowi, czy pracownikowi etatowemu, że skoro robi coś ważnego społecznie, powinien pracować za darmo, tymczasem w przestrzeni psychologicznej takie sugestie nadal pojawiają się bardzo często.

W związku z tym myślę, że ta złość nie wynika tylko z pieniędzy, a raczej z poczucia, że praca emocjonalna, relacyjna i pomocowa bywa społecznie niewidzialna. Jakby ktoś widział, że to tylko rozmowa w gabinecie, ale nie widział lat nauki, doświadczenia, odpowiedzialności i kosztu psychicznego, jaki często ponoszą osoby pracujące z ludźmi.

Można mieć misję i jednocześnie zarabiać, można pomagać ludziom i jednocześnie traktować swoją pracę poważnie. To naprawdę się nie wyklucza.

psychoedukacja #rozwójosobisty #psychologia #psychoterapia #psychoterapeuta

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *