Psycholog, coach, psychoterapeuta. Co
sprawia, że mimo terapii czy pracy nad sobą, ktoś nadal boi się pokazać w internecie?
To zależy od osoby, ale rzadko wynika z braku samowiedzy albo z tego, że terapia nie zadziałała. Częściej to kilka procesów psychologicznych, które nakładają się na siebie.
- Może to być lęk przed oceną. Nawet gdy rozumiemy jego źródło, układ nerwowy wciąż potrafi odbierać publiczną ekspozycję jak zagrożenie.
- Może to być wstyd, jedna z trudniejszych emocji do przepracowania. Można wiedzieć, że nie trzeba być idealnym, a mimo to czuć napięcie w momencie pokazania siebie.
- Czasem to perfekcjonizm. Publikacja przestaje być zwykłym działaniem, a staje się testem własnej wartości, pojawia się myśl, że najpierw trzeba być wystarczająco dobrym, dopiero potem można wyjść do ludzi.
- U innych odzywa się wewnętrzny krytyk, dawne głosy rodziców czy rówieśników, które automatycznie podważają każdą próbę zabrania głosu.
- Duże znaczenie ma też pamięć emocjonalna. Nawet gdy przekonania się zmieniły, ciało może pamiętać dawne zawstydzenie i reagować tak, jakby zagrożenie wciąż istniało.
- Bywa i tak, że ktoś chce pomagać innym, ale nie chce być w centrum uwagi, i te dwie potrzeby, wyrażania siebie i poczucia bezpieczeństwa, zaczynają ze sobą walczyć.
- Czasem źródłem jest odpowiedzialność. Im poważniej ktoś traktuje swoją pracę, tym większy ciężar czuje przy publikowaniu treści, bo wie, że jego słowa mogą na kogoś wpłynąć. To nie zawsze brak pewności siebie, często to właśnie odpowiedzialność.
Warto pamiętać, że terapia nie ma za zadanie usunąć lęku, a jej celem jest zwiększenie wolności wyboru. Przełom przychodzi zwykle wtedy, gdy przestaje on decydować o naszych działaniach.
Można więc być po latach terapii, rozumieć swoje mechanizmy i nadal czuć napięcie przed publikacją. Różnica jest taka, że wcześniej lęk zatrzymywał, a teraz jest obecny, ale nie odbiera sprawczości.
