To nie wiedza daje Ci odwagę, by się pokazać i mówić. To coś głębszego.
Kiedy zaczynałam mówić w social mediach o psychologii, emocjach i relacjach, byłam po prostu mamą dwóch córek, woziłam je na zajęcia dodatkowe, żyłam zwyczajnym życiem i w środku miałam ogromne pytanie: kim ja właściwie jestem, żeby mówić do ludzi?
Pamiętam też coś jeszcze: wstyd, takie wewnętrzne napięcie, co ludzie powiedzą?
Nie dlatego, że ja nie miałam nic do powiedzenia, tylko dlatego, że jeszcze nie byłam w tym osadzona. Wiedza była wtedy bardziej w głowie niż w ciele, bardziej w książkach niż w doświadczeniu.
Dzisiaj jest inaczej, dzisiaj czuję się osadzona w tym, co mówię. Ta wiedza nie jest już czymś z zewnątrz, ona jest przeżyta, sprawdzona, połączona z doświadczeniem pracy z ludźmi, z własną historią, z setkami rozmów, refleksji i procesów.
I dlatego dzisiaj, kiedy mówię, mam w sobie spokój, nie potrzebuję już udowadniać, że mam prawo mówić, po prostu wiem, że mogę. To jest bardzo ważna rzecz w publikowaniu treści, szczególnie wtedy, kiedy ktoś chce mówić do ludzi o rozwoju, psychologii, życiu.
Pytanie nie brzmi tylko, czy masz wiedzę, a raczej, czy czujesz w sobie wewnętrzne prawo do tego, żeby pokazywać drogę…?
Nie chodzi tu o ego, pychę, czy stawianie się ponad innymi, lecz o wewnętrzne poczucie, że to, co przeżyłeś/aś, to co się nauczyłeś/aś może być dla kogoś pomocne.
To jest bardzo szczególny moment w drodze rozwojowej, w którym wiedza przestaje być tylko teorią, a zaczyna być częścią tożsamości; w którym doświadczenie układa się w sens; w którym pojawia się coś, co trudno nawet dobrze nazwać… Może najbliżej temu do poczucia wewnętrznego miejsca, w którym człowiek już nie pyta nerwowo świata: czy ja mogę? Tylko spokojnie zaczyna mówić: to jest to, czym chcę się dzielić.
