W branży pomocowej zdecydowanie za rzadko mówi się o tym, że…czas specjalisty jest ograniczony.

W branży pomocowej zdecydowanie za rzadko mówi się o tym, że…czas specjalisty jest ograniczony.

Przecież to nie jest tak, że psycholog, psychoterapeuta, czy coach sprzedaje produkt z półki. Pracuje swoją uwagą, obecnością, koncentracją, wiedzą i zdolnością do kontaktu z drugim człowiekiem, a to zasoby, które mają swoje granice.

Nie da się prowadzić wielu wymagających spotkań dziennie bez kosztu, a więc nawet jeśli kalendarz jest pełny, portfel się cieszy, to ciało i psychika często wystawiają później rachunek, za który trzeba słono zapłacić: zmęczenie, spadek uważności, przeciążenie emocjonalne, a z czasem wypalenie.

Wiele osób zaczyna ten zawód z misją pomagania, ale z czasem misja bywa przykryta presją opłat, kosztów życia oraz koniecznością ciągłego przyjmowania kolejnych osób. To wszystko coraz bardziej odbiega od początkowej wizji, a pomoc zaczyna przypominać taśmę produkcyjną, a nie relację.

Prowadzi to do wniosku, że warto myśleć szerzej o swojej pracy, nie tylko w formule godzina za godzinę:
Specjalista może rozwijać także inne ścieżki zgodne z kompetencjami np. szkolenia, warsztaty, grupy rozwojowe, wystąpienia, konsultacje dla firm, kursy online, e-booki, produkty edukacyjne. Nie po to, by mniej pomagać, lecz po to, by pomagać dłużej, zdrowiej i z większą jakością. Dochód nie musi być oparty wyłącznie na liczbie klientów w kalendarzu, czasem właśnie dzięki temu można pracować spokojniej, uważniej i bez wyniszczania siebie.

Dbanie o własną stabilność finansową nie stoi w kontrze do misji pomagania, często jest warunkiem, by tej misji nie stracić.

Czy branża pomocowa zbyt długo romantyzowała przemęczenie jako dowód zaangażowania? Daj znać, co sądzisz.

psychoterapia #psychoterapiazduszą #psychoterapeuta #dlapsychologów #psychologonline

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *