Spór między psychoterapeutami z różnych nurtów. Kto na tym traci najbardziej…?
Adam siedzi wieczorem z telefonem w dłoni, bo od kilku tygodni zbiera się, żeby umówić się na konsultację z psychoterapeutą. Wpisuje w wyszukiwarkę: psychoterapeuta w moim mieście. Czyta opisy, sprawdza nurty, przegląda profile w mediach społecznościowych…. I nagle trafia na dyskusję: jeden specjalista podważa skuteczność innego podejścia, ktoś w komentarzu pisze, że to nie jest prawdziwa terapia, ktoś inny odpowiada ostrzej, ton przestaje być merytoryczny.
Ten człowiek, który i tak długo dojrzewał do decyzji o szukaniu pomocy, zaczyna się wycofywać. Skoro oni sami nie potrafią się ze sobą zgodzić, to komu zaufać? Czy nie trafi w nieodpowiednie ręce? Czy nie wybierze źle?
Z perspektywy środowiska różnice między nurtami są naturalne: psychoterapia psychodynamiczna, poznawczo-behawioralna, humanistyczna… każda ma inne założenia, inne narzędzia, inną mapę rozumienia człowieka.
Jasne, swego rodzaju spór (uprzejmy!) naukowy bywa potrzebny, rozwija dyscyplinę, porządkuje standardy, ale problem zaczyna się wtedy, gdy różnorodność zamienia się w publiczne podważanie kompetencji.
Brak spójności w komunikacji szkodzi nie tylko wizerunkowi konkretnych specjalistów, lecz całemu obszarowi zdrowia psychicznego. W social mediach konflikt przyciąga uwagę, jednak zaufanie buduje się na poczuciu bezpieczeństwa. Pamiętajmy, że pacjent/klient nie szuka ideologicznej wojny, szuka wsparcia.
Budowanie marki psychologa, czy psychoterapeuty na krytyce innych nurtów może chwilowo zwiększyć zasięg, lecz długofalowo wzmacnia przekaz: terapia to pole walki. Tymczasem cel jest wspólny: pomoc osobie w kryzysie, ulga w cierpieniu, lepsze funkcjonowanie.
Siłą jest jasne określenie własnej tożsamości zawodowej bez deprecjonowania innych. Edukacja zamiast ataku. Rzetelna informacja zamiast etykietowania. Pacjent potrzebuje wiedzieć, z kim pracuje i czego może się spodziewać, nie kto z kim jest w konflikcie.
Różnorodność podejść może być zasobem, lecz warunek jest jeden: dobro osoby, która po drugiej stronie ekranu zastanawia się, czy w ogóle warto zaufać.
