Pomagasz innym z misji, ale masz prawo zarabiać pieniądze.
Piszę ten post, ponieważ ostatnio pod jednym z moich wpisów pojawił się argument, który w internecie wraca regularnie, a mianowicie ktoś skomentował: „bo wy przecież zarabiacie na cierpieniu ludzi”. Oczywiście zwróciłam tej osobie uwagę, że to nie jest argument merytoryczny dotyczący treści, a przekonanie na temat pieniędzy.
Fakty są jednak takie, że w polskiej kulturze nadal bardzo silne jest przekonanie, że jeśli ktoś pomaga, jako np. psychoterapeuta, czy coach, to powinien to robić tylko i wyłącznie z poczucia misji, dobroci serca i ani próbować poprosić o zapłatę za swój czas oraz kompetencje (których zdobywanie, swoją drogą, jest czasochłonne i kosztowne!).
Tym samym więc nagminnie, jeśli pojawia się temat wynagrodzenia, w niektórych narracjach od razu pada się oskarżenie, że ktoś żeruje, wykorzystuje, sprzedaje coś, co powinno być za darmo. Natomiast niestety fakt, że specjalista napełni swoje dobre serce altruistycznym pomaganiem, nie sprawi, że będzie miał za co opłacić rachunki, kupić chleb, czy rozwijać się zawodowo.
Pieniądze są naturalną częścią naszego życia i każdy z nas, żeby przetrwać, przyjmuje wynagrodzenie za swoją pracę. Jasne, można zarabiać w sposób nieetyczny, lecz można też zarabiać w sposób uczciwy, wartościowy i odpowiedzialny.
Ja również udostępniam wiele materiałów bezpłatnie i robię to z potrzeby dzielenia się wiedzą, z poczucia misji. Jednocześnie część mojej pracy jest płatna, ponieważ stoi za nią czas, wiedza, doświadczenie, lata nauki, praktyki oraz odpowiedzialność.
Uczenie się przyjmowania pieniędzy bez wstydu i bez poczucia winy jest często elementem procesu rozwojowego. Dlatego zostawiam dziś taką myśl: godne zarabianie nie jest sprzeczne z misją, ba! Często właśnie dzięki niemu misja może istnieć.
