Niepowodzenie: bardzo często nie dlatego, że brakuje komuś talentów, ale właśnie dlatego, że ma ich za dużo.
Kiedy człowiek ma wiele zainteresowań, łatwo dostrzega możliwości tam, gdzie inni widzą tylko jedną drogę, potrafi wyobrazić sobie kilka różnych scenariuszy życia i odnaleźć się w wielu rolach. Paradoksalnie to nie ułatwia wyboru, lecz go utrudnia, bo każda decyzja oznacza rezygnację z innych, równie atrakcyjnych możliwości.
Dochodzi do tego jeszcze kilka mechanizmów psychologicznych.
- Po pierwsze, osoby o szerokich zdolnościach często szybko się uczą. Kiedy osiągają pewien poziom, nowość przestaje dostarczać satysfakcji i pojawia się pokusa, by szukać kolejnego wyzwania, zamiast pogłębiać to, co już budują.
- Po drugie, mają większą skłonność do analizowania i kwestionowania własnych decyzji. Nie pytają tylko, czy coś działa, ale również, czy to na pewno ich droga, czy może gdzieś byłoby lepiej? To sprawia, że częściej przeżywają wątpliwości.
- Po trzecie, łatwo mylą brak szybkich efektów z brakiem powołania. Kiedy pojawia się trudniejszy etap, zamiast uznać go za naturalny element rozwoju, zaczynają zastanawiać się, czy nie wybrali niewłaściwego kierunku.
Jest jeszcze jeden aspekt, który uważam za bardzo ważny: wiele osób szuka jednej idealnej ścieżki, która da im stuprocentową pewność. Tymczasem taka pewność najczęściej nie istnieje. Sens bardzo często nie pojawia się przed rozpoczęciem drogi, buduje się w jej trakcie i powstaje dzięki konsekwencji, doświadczeniu i temu, że z czasem widzimy wpływ swojej pracy na życie innych ludzi.
Dlatego osoby o wielu talentach nie potrzebują zwykle kolejnego testu predyspozycji. Częściej potrzebują zgody na to, że nie wykorzystają wszystkich swoich możliwości jednocześnie. Wybranie jednej drogi nie oznacza utraty pozostałych talentów. Oznacza jedynie, że przez pewien czas jeden z nich staje się głównym narzędziem realizowania tego, co jest dla nich naprawdę ważne.
