Okazuje się, że nawet psychologowie potrafią negatywnie ocenić sam fakt, że mogliby pokazywać swoją wartość w internecie.

Okazuje się, że nawet psychologowie potrafią negatywnie ocenić sam fakt, że mogliby pokazywać swoją wartość w internecie, jakby obecność w sieci z góry miała oznaczać lansowanie się, sztuczność albo robienie z siebie eksperta.

Tymczasem internet może pełnić zupełnie inną funkcję, bo może skrócić drogę między specjalistą a człowiekiem, który właśnie szuka pomocy.

Zanim ktoś napisze wiadomość, umówi wizytę albo zdecyduje się przyjść do gabinetu, bardzo często chce najpierw zobaczyć, z kim ma do czynienia. Posłuchać, jak ta osoba mówi. Zobaczyć, jak myśli. Jak tłumaczy trudne rzeczy. Jakim językiem się posługuje. Czy czuje w tym spójność, bezpieczeństwo i coś, czemu może zaufać?

Internet nie zastępuje relacji, nie daje pełnego obrazu człowieka, nie powinien też tworzyć iluzji bliskości… ale może sprawić, że pierwszy kontakt nie zaczyna się już od zera.

Kiedy ktoś trafia do Ciebie po miesiącach czytania Twoich treści albo oglądania Twoich materiałów, często ma już pewne wyobrażenie o Twoim sposobie pracy. Wie, jakie tematy są Ci bliskie. Rozumie, jak patrzysz na człowieka. Czasami właśnie dzięki temu łatwiej mu zrobić pierwszy krok.

Pokazywanie swojej wiedzy w internecie nie musi więc oznaczać pokazywania siebie dla samego pokazywania, może być sposobem budowania zaufania jeszcze zanim człowiek przekroczy próg gabinetu.

Dlatego mam problem z przekonaniem, że dobry specjalista powinien po prostu siedzieć cicho i czekać, aż ktoś go znajdzie, bo internet daje możliwość, żeby ta droga była krótsza. Przez obecność, spójność i pokazanie człowiekowi, kim jesteś w swojej pracy, a niekoniecznie przez agresywną sprzedaż.

#psycholodzy #psychoterapia #psychoedukacja #zdrowiepsychiczne #dlapsychologa

Podobne wpisy