Dlaczego ludzie w internecie często ufają nie tym specjalistom, którzy mają największą wiedzę, ale tym, których „czują”?
Dlaczego ludzie w internecie często ufają nie tym specjalistom, którzy mają największą wiedzę, ale tym, których „czują”?
To temat, który dla wielu psychologów i psychoterapeutów bywa trudny, bo naturalnie chcemy wierzyć, że kompetencje obronią się same, jednak internet nie działa wyłącznie na poziomie wiedzy.
Ludzie podejmują decyzje również emocjonalnie i relacyjnie, szczególnie wtedy, kiedy szukają pomocy psychologicznej, są w kryzysie, czują wstyd, lęk albo bezradność.
Odbiorca bardzo często nie jest w stanie ocenić poziomu merytorycznego specjalisty, nie wie, kto ma lepsze przygotowanie zawodowe, więcej godzin praktyki, głębszą wiedzę teoretyczną, ale za to bardzo szybko czuje, czy przy danej osobie pojawia się napięcie, czy bezpieczeństwo, czy język jest chłodny i zdystansowany, czy ludzki i zrozumiały, czy za treścią stoi prawdziwy człowiek, czy wyłącznie poprawnie brzmiące definicje.
Właśnie dlatego tak wielu świetnych specjalistów pozostaje niewidocznych, podczas gdy osoby mniej kompetentne potrafią budować ogromne zaufanie w social mediach.
To nie oznacza, że kompetencje przestają być ważne, wręcz przeciwnie, ale w erze internetu sama wiedza już nie wystarcza, jeśli odbiorca nie czuje relacji, autentyczności i emocjonalnego kontaktu z komunikacją specjalisty.
