Autentyczność nie wymaga obnażania, wymaga zgody na to, co zostaje tylko Twoje.

Pamiętam początek publikowania i to bardzo konkretne napięcie, które pojawiało się niemal przy każdym tekście, bo z jednej strony czułam, że to, co mam do powiedzenia, wyrasta z mojego doświadczenia, z rzeczy trudnych, przeżytych, przemyślanych, a z drugiej strony pojawiało się pytania, które wracały jak echo: czy to już za dużo, czy to jeszcze jest moje, czy to wypada powiedzieć, czy nie zostanę źle zrozumiana, oceniona, rozłożona na czynniki pierwsze przez kogoś, kto zobaczy tylko fragment…?

To napięcie nie dotyczy tylko strategii komunikacji, ale dotyka bardzo głęboko granicy między tym, co jest częścią mojej historii, a tym, co jest moją intymnością, której nie chcę oddawać w przestrzeń publiczną, nawet jeśli miałoby to lepiej działać.

Bo tak, łatwo pomylić autentyczność z obnażaniem się. Łatwo uwierzyć, że żeby być prawdziwą, trzeba powiedzieć wszystko, odsłonić wszystko, pokazać każdy fragment siebie, najlepiej jeszcze w momencie, kiedy on się dzieje, a nie wtedy, kiedy jest już przeżyty i zintegrowany.

Tylko że obnażanie często nie jest autentycznością, a często przekroczeniem własnej granicy, co zostawia w środku koszt, którego później nie widać na zewnątrz, ale który bardzo dotkliwie się odczuwa.

Z czasem zobaczyłam, że autentyczność nie polega na tym, ile o sobie powiem, tylko z jakiego miejsca to mówię: czy to jest miejsce kontaktu ze sobą, czy raczej potrzeba bycia zobaczoną, uznaną. Zobaczyłam też coś jeszcze ważniejszego, że mam prawo nie mówić wszystkiego, zostawić część siebie tylko dla siebie, decydować, co jest gotowe, żeby wybrzmieć, a co jeszcze potrzebuje ciszy. To nie odbiera autentyczności, ba! To ją buduje!

Autentyczność jest zgodą na bycie w prawdzie ze sobą, również wtedy, kiedy oznacza to, że czegoś nie pokażę. Dopiero w tym miejscu to napięcie między „powinnam coś powiedzieć” a „chcę coś powiedzieć” zaczyna się rozpuszczać, bo przestaje chodzić o to, jak zostanę odebrana, a zaczyna o to, czy to, co tworzę, jest w zgodzie ze mną.

autentyczność #autentycznamarka #psychoedukacja #markaosobista #psychologia

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *