Nie każdy komentarz wymaga odpowiedzi i to nie jest brak kultury.
Wiele osób prowadzących swoje media społecznościowe czuje wewnętrzny przymus odpowiadania na każdy komentarz i nie zawsze wynika to z chęci budowania relacji, a często stoi za tym coś znacznie głębszego.
– Ponieważ zdarza się, że od dzieciństwa uczono nas, iż grzeczność polega na odpowiadaniu każdemu. Pojawia się myśl: „jeśli nie odpiszę, ktoś poczuje się zlekceważony”, „to będzie nieuprzejme”, „powinnam coś napisać”.
– Czasem dochodzi do tego lęk przed oceną, obawiamy się, że brak odpowiedzi zostanie odebrany jako arogancja albo brak szacunku.
– Zdarza się również, że komentarz uruchamia w nas silne emocje. Czujemy złość, bezsilność, niesprawiedliwość lub potrzebę obrony. Wtedy odpowiadamy impulsywnie, nie dlatego, że naprawdę chcemy wejść w rozmowę, ale dlatego, że nasz układ nerwowy próbuje poradzić sobie z napięciem.
Problem polega na tym, że nie każdy komentarz jest zaproszeniem do dialogu, niektóre są próbą sprowokowania kłótni. Inne mają wyłącznie podważyć czyjś autorytet. Jeszcze inne wynikają z potrzeby wyładowania własnych emocji. Odpowiadając na nie automatycznie, często wchodzimy w rolę, której wcale nie chcieliśmy przyjąć.
Dojrzała komunikacja nie polega na reagowaniu na wszystko, polega na świadomym wyborze, na co warto poświęcić swoją uwagę i tak, czasem najlepszą odpowiedzią jest merytoryczna rozmowa, a czasem spokojne postawienie granicy, a czasem… brak odpowiedzi.
Nie dlatego, że lekceważysz drugiego człowieka, a dlatego, że szanujesz własną energię i wiesz, że nie każda zaczepka zasługuje na Twoją uwagę.
